„Byłem z psem w ogrodzie, tuż za stodołą, przy grządkach, zamierzałem zebrać dojrzałe pomidory na sałatkę. Wtedy usłyszałem warkot samochodu, zatrzymał się przy moim zagonie, ruszyłem w tamtym kierunku. I wtedy dostałem.
Nie widział pan twarzy Jaki kolor samochodu
Nie, twarzy nie widziałem, szedłem pod słońce, a samochód był wiśniowy. Na markach się nie znam. Średniej wielkości. Jak dostałem, upadłem, przylgnąłem do ziemi, aby nie oberwać drugi raz, i dobrze zrobiłem, bo usłyszałem długą serię. I to wszystko. Samochód ruszył na pełnym gazie i zniknął za zakrętem. To wszystko.
A pies Był z panem pies.
Pies obszczekiwał samochód, biegał wokół niego i ujadał. Aż dziw, że go nie zastrzelili. Potem wrócił do mnie, a ja z trudem dotarłem na podwórko. Stodoła zaczęła się palić trochę później. Zajęła się chyba od pocisków. W domu byłem sam, reszta na weselu. Jeśli już kogoś podejrzewam, to tych gangsterów, którzy zastrzelili Romana, wnuka, zna pan chyba ten wypadek.
Kiwa głową. Nic więcej nie mam do powiedzenia. To wszystko. Znowu kiwa głową i podsuwa kajet.
W tym miejscu niech pan złoży podpis wskazuje palcem. Podpisuję. Chowa kajet do raportówki, uśmiecha się i podaje rękę na pożegnanie.“(10)


lokaty |łazienki |schody drewniane